niedziela, 12 czerwca 2011

Chłodnik litewski

W Krakowie, na ulicy Czarnowiejskiej,  jest pewien bar mleczny. Sam nazywam go Wierzynkiem Studenckim, w oficjalnej wersji nazywa się Żaczek. Serwują tam potrawy jadalne i nawet czasem smaczne. Polecam "małże" czyli pierogi w różnej formie. Zdecydowanie nie polecam czegoś co nazywa się Coś-z-sosem-myśliwskim. To coś jeszcze jeszcze, ale sos już nie.

Jedną z perełek tego baru jest Chłodnik Litewski. Najlepszy jaki w życiu jadłem (od Polski po Moskwę kończąc)! Warto początkiem Sierpnia zajrzeć i zamówić zupę cebulową. Jest dobra pod warunkiem, że w tym dniu kucharzowi nie trzęsą się ręce przez co w zupie ląduje o ciut za dużo maggi...

Wracając do Chłodnika. Postanowiłem przyrządzić taki samemu. W tym celu postanowiłem zakupić potrzebne składniki:

buraki z botwinką,
3 opakowania Zsiadłego Mleka (w Biedronce)
szczypiorek
koperek

Przyprawy
ocet
pieprz
sól

Buraki wraz z botwiną (dalej buraki) należy umyć. Botwinę pokroić (prawie do końca liści), buraki zetrzeć na tarce. Buraki wsadzamy do garnka, dodajemy trochę wody (tak do 1/3 wysokości buraków) i gotujemy do momentu zmiękczenia materiału.

Buraki odstawiamy do ostudzenia, po czym odcedzamy buraki od "czerwonej wody" (ja ją wypijam później ;)  . Buraki ponownie wsadzamy do garnka, dodajemy zsiadłe, pocięty szczypiorek i koperek. Przyprawiamy pieprzem i solą i dodajemy z umiarem ocet - jedna/dwie łyżki stołowe (jak kto lubi) - najlepiej dodawać po trochu by nie przesadzić z octem. Całość wkładamy na noc do lodówki, by w magicznym procesie przeżarło się ;)

Powyższy przepis jest właściwie bazą. Można do niego dodać rzodkiewkę, jajko na twardo, kalarepę, ogórki (kiszone również). Właściwie całą zieleninę ;)

Tortilla

Tortilla to poważna sprawa. Przepis na tortillę również. Oto co znalazłem w sieci: Link.
Jako, że z Siecią różnie jest, materiały upublicznione raz są, a raz ich już nie ma, przekopiuję przepis tutaj:

Składniki : 
450 g (0,5 l) mąki
2 łyżki margaryny/smalcu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka soli 
180 ml gorącej wody

Wszystko wrzucamy do gara, na początku mieszamy łyżką, a później, kiedy już ostygnie należy ciasto wyrabiać ręcznie do momentu kiedy będzie odchodzić już od rąk. 

Ciasto wałkujemy i pieczemy na patelni bez żadnego tłuszczu! Po upieczeniu tortille kładziemy na stosie i przykrywamy folią aluminiową. Sprawi to, że będą one później bardziej miękkie. 

O jednym autor przepisu nie wspomniał. Ciasto jak się rozwałkuje warto przyciąć np. talerzem do kształtu bardziej zbliżonego do kolistego. 

Tortillę robiłem już drugi raz i doszedłem do pewnych wniosków: ciasto musi być super cienkie, inaczej powstanie problem dobrego upieczenia go. 
Wniosek drugi, a właściwie problem pierwszy, to ciasto, które po rozwałkowaniu kurczy się. Na stolnicy mam duży placek, a na patelni już nie. I co z tym zrobić? 

czwartek, 26 maja 2011

Zupa krem z kukurydzy

Witam.

Znów na fali zup kremów. Moja dziewczyna śmieje się ze mnie, że mi nawet gryźć mi się nie chce. Tym razem zupa kukurydziana ma pewien wkład, co prawda z kukurydzy i gryźć trzeba ;)

Wszystkie składniki zakupione w moim ulubionym dyskoncie w Biedronce. Swoją drogą, pytanie dlaczego JMD, czyli właściciel Biedronki, nie ma profilu na Facebooku?

Składniki:
- 2 puszki kukurydzy -  po 1,6 zł za sztukę,
- kostka rosołowa (lub rosół) - za 10 sztuk koło 2 zł ~= 0,2 zł
- cebula - 0,2 zł

Opcjonalnie:
- starty żółty ser

Przyprawy:
- chilli
- sól
- pieprz
- zielona pietruszka

Przygotowanie:

Cebulę obrać, pokroić i razem z odcedzoną zawartością puszki kukurydzy podsmażyć na patelni. Należy uważać by cebula się nie zarumieniła bo zupa straci cały swój smak.

Do 1,5 litra rosołu dodać wcześniej podgrzaną na patelni kukurydzę z cebulą,  dodać chilli (wg uznania jak kto lubi pikantne sprawy). Całość gotować około 10 minut. Następnie zupę zmiksować blenderem, dodać soli i pieprzu (znów wg uznania). Dodać do zupy drugą puszkę kukurydzy. Znów zagotować. Zupę można podać posypaną żółtym serem i natką pietruszki.

Przy tych proporcjach uzyskujemy zupę dla 2-3 osób. 

niedziela, 15 maja 2011

Zupa krem z selera

Ostatnio jestem na fali gotowania zup kremów. Jest świetna sprawa dla osób leniwych i nie lubiących przeżuwać = czyli dla mnie :)

Sam przepis znalazłem gdzieś w sieci.
Wszystkie składniki kupiłem w pobliskiej Biedronce - ulubionym sklepie każdego studenta.

Składniki:
Seler - 0,6 kg - ~5zł
Ziemniaki (dwie bulwy) - ~1zł
Dwie pietruszki - ~ 0,8zł
Dwie cebule - ~ 0,3 zł
Śmietana 12% 330g - 1,5 zł
2 jajka - 0,6 zł
Przyprawa typu Vegeta ~ cena bliżej nie określona dla łyżki tego specyfiku (w Stonce za 4zł mamy prawie 800g) ,
Pieprz - ~ cena jak wyżej nieokreślona
Ser typu feta - opakowanie ~3,5 zł /170g.
cebula dymka - ~ 1 zł.

Wymagany sprzęt:
- gar,
- blender,
- dwie łyżki,
- chochla,
- miseczka


Seler, ziemniaki, pietruszki i cebulę obrać, skroić w kostkę, wrzucić do gara  (mój ma około 2,5 litra pojemności, warzywami wypełnił się cały), zalać wodą, dodać łyżkę vegety i szczyptę  pieprzu. Gotować do momentu rozmiękczenia warzyw. Odstawić do ostudzenia (chyba, że ktoś jest masochistą i lubi się parzyć czymś gorącym).
Następnie wyciągnąć blender, postraszyć sąsiadów przy okazji miksując zawartość gara.

Do miseczki dodać 2/3 pojemności śmietany (~200g) i żółtka z dwóch jajek. Całość wymieszać na jednolitą masę.

Zupę podgrzać ponownie, uważając bo zupa w tej postaci bryzga na około sobą.

Dodać do zupy masę śmietanową - czyli zahartować: dodać trochę gorącej zupy do śmietany, zamieszczać, dodać jeszcze trochę zupy i zamieszczać. Później przelać do gara i znów wymieszać.

Zupę polecam podawać z serem feta i posiekaną cebulą dymką.

Zupy tej już raczej nie będę już więcej robił i to z kilku powodów:
1) zupa mnie atakuje, a nie lubię jak jedzenie to robi,
2) moja dziewczyna określiła tę zupę, że wygląda jak pokarm dla pacjentów w szpitalu,
3) nie smakuje mi...

Jednak może znajdzie się jakiś amator takiej zupy. Na pewno jest treściwa i sycącą.

Witam!

Witam! Jako, że jestem już na finiszu moich studiów i czasem, w przypływie radości, piszę swoją pracę magisterską, mam masę wolnego czasu. Ale ile można się "opierdalać"? Na fali genialnych pomysłów rozpocząłem hodowlę kwiatów - już trochę ich mam, ale i one nie wymagają zbyt dużo czasu. Kolejnym pomysłem jest gotowanie. Dotąd nie zdawałem sobie sprawy, że gotowanie to nie tylko marne wytwarzanie posiłków, które giną w czeluściach żołądka, ale też sprawia dużo frajdy.

I tak, od kilku miesięcy coś gotuję. Prosto i treściwie ;)

Muszę przyznać, że moja głowa lubi zapominać różne informacje, dlatego postanowiłem zapisywać przepisy na potrawy, które uda mi się stworzyć. Dotychczas przepisy zapisywałem w postaci elektronicznej.
Jednak przy rozwijaniu swoich zdolności kucharskich spłonął i laptop.
Dlatego postanowiłem tworzyć w postaci bloga swoją książkę kucharską. A nóż i łyżka, przyda się to komuś w przyszłości.