W Krakowie, na ulicy Czarnowiejskiej, jest pewien bar mleczny. Sam nazywam go Wierzynkiem Studenckim, w oficjalnej wersji nazywa się Żaczek. Serwują tam potrawy jadalne i nawet czasem smaczne. Polecam "małże" czyli pierogi w różnej formie. Zdecydowanie nie polecam czegoś co nazywa się Coś-z-sosem-myśliwskim. To coś jeszcze jeszcze, ale sos już nie.
Jedną z perełek tego baru jest Chłodnik Litewski. Najlepszy jaki w życiu jadłem (od Polski po Moskwę kończąc)! Warto początkiem Sierpnia zajrzeć i zamówić zupę cebulową. Jest dobra pod warunkiem, że w tym dniu kucharzowi nie trzęsą się ręce przez co w zupie ląduje o ciut za dużo maggi...
Wracając do Chłodnika. Postanowiłem przyrządzić taki samemu. W tym celu postanowiłem zakupić potrzebne składniki:
buraki z botwinką,
3 opakowania Zsiadłego Mleka (w Biedronce)
szczypiorek
koperek
Przyprawy
ocet
pieprz
sól
Buraki wraz z botwiną (dalej buraki) należy umyć. Botwinę pokroić (prawie do końca liści), buraki zetrzeć na tarce. Buraki wsadzamy do garnka, dodajemy trochę wody (tak do 1/3 wysokości buraków) i gotujemy do momentu zmiękczenia materiału.
Buraki odstawiamy do ostudzenia, po czym odcedzamy buraki od "czerwonej wody" (ja ją wypijam później ;) . Buraki ponownie wsadzamy do garnka, dodajemy zsiadłe, pocięty szczypiorek i koperek. Przyprawiamy pieprzem i solą i dodajemy z umiarem ocet - jedna/dwie łyżki stołowe (jak kto lubi) - najlepiej dodawać po trochu by nie przesadzić z octem. Całość wkładamy na noc do lodówki, by w magicznym procesie przeżarło się ;)
Powyższy przepis jest właściwie bazą. Można do niego dodać rzodkiewkę, jajko na twardo, kalarepę, ogórki (kiszone również). Właściwie całą zieleninę ;)
Jedną z perełek tego baru jest Chłodnik Litewski. Najlepszy jaki w życiu jadłem (od Polski po Moskwę kończąc)! Warto początkiem Sierpnia zajrzeć i zamówić zupę cebulową. Jest dobra pod warunkiem, że w tym dniu kucharzowi nie trzęsą się ręce przez co w zupie ląduje o ciut za dużo maggi...
Wracając do Chłodnika. Postanowiłem przyrządzić taki samemu. W tym celu postanowiłem zakupić potrzebne składniki:
buraki z botwinką,
3 opakowania Zsiadłego Mleka (w Biedronce)
szczypiorek
koperek
Przyprawy
ocet
pieprz
sól
Buraki wraz z botwiną (dalej buraki) należy umyć. Botwinę pokroić (prawie do końca liści), buraki zetrzeć na tarce. Buraki wsadzamy do garnka, dodajemy trochę wody (tak do 1/3 wysokości buraków) i gotujemy do momentu zmiękczenia materiału.
Buraki odstawiamy do ostudzenia, po czym odcedzamy buraki od "czerwonej wody" (ja ją wypijam później ;) . Buraki ponownie wsadzamy do garnka, dodajemy zsiadłe, pocięty szczypiorek i koperek. Przyprawiamy pieprzem i solą i dodajemy z umiarem ocet - jedna/dwie łyżki stołowe (jak kto lubi) - najlepiej dodawać po trochu by nie przesadzić z octem. Całość wkładamy na noc do lodówki, by w magicznym procesie przeżarło się ;)
Powyższy przepis jest właściwie bazą. Można do niego dodać rzodkiewkę, jajko na twardo, kalarepę, ogórki (kiszone również). Właściwie całą zieleninę ;)